The Interpretation of Dreams by Sigmund Freud Audio Book Part 1



Sigmund Freud’s audacious masterpiece, The Interpretation of Dreams, has never ceased to stimulate controversy since its publication in 1900. Freud is acknowledged as the founder of psychoanalysis, the key to unlocking the human mind, a task which has become essential to man’s survival in the twentieth century, as science and technology have rushed ahead of our ability to cope with their consequences. Freud saw that man is at war with himself and often unable to tolerate too much reality. He propounded the theory that dreams are the contraband representations of the beast within man, smuggled into awareness during sleep. In Freudian interpretation, the analysis of dreams is the key to unlocking the secrets of the unconscious mind.

Share!
Share On Twitter
Share On Linkedin
Share On Pinterest
Share On Stumbleupon
Share On Reddit
Loading Facebook Comments ...
15 replies
  1. rbachorz
    rbachorz says:

    Cuchnący finał żydowskiego proroka talmudycznej cywilizacji diabła

    Komentarz: Jeszcze jeden przyczynek do historii budowy NWO, Nowego Wspaniałego Świata, czy jak tam zwą to ziemskie piekło pomioty diabelskie. Artykuł napisany przez prawosławnego duchownego a opublikowany w 2010 roku wart jest uwagi ze względu na, nie dla wszystkich, nieznane fakty z życia „wybitnego uczonego” z „narodu wybranego” przez „anioła światłości niosącego światło”.

    a

    Wielu, bardzo wielu ludzi umiera w męczarniach, w strasznych przedśmiertnych cierpieniach. Dzisiaj będziemy mówić o śmierci bezbożnych i zatwardziałych grzeszników i apostatów-lucyferian.

    Bóg, by pouczyć człowieka, może doświadczyć go przedśmiertnymi cierpieniami w postaci mocnego niepokoju i bólu. Często nie jest ważne to, jak człowiek umiera, lecz stan jego duszy przed śmiercią, to znaczy, jak człowiek żył i czy oczyścił swoją duszę przed śmiercią. Podamy poniżej współczesne świadectwo śmierci odstępcy od Boga – „psychologa”, twórcę szkoły psychoanalizy – Zygmunta-Szlomo Freuda, który bardzo cierpiał przed śmiercią z powodu ciężkiej choroby, a jego śmierć była symbolem zwycięstwa grzechu i śmierci nad człowiekiem.

    „W szpitalu umierał staruch. Diagnoza jego choroby była podobna do wyroku skazującego na karę śmierci, wydanego przez trybunał. Jego nazwisko było znane na całym świecie, ale żadna ludzka siła nie była w stanie go uratować. Jedyną pomoc, jaka mogli mu okazać jego koledzy było wstrzyknięcie do organizmu takiej dawki morfiny, po której nie nie byłby w stanie się już obudzić. Jednak mimo to lekarze, nawet ateiści, podświadomie rozumieli, że to Bóg dysponuje życiem i śmiercią człowieka, a nie człowiek, dlatego musieli oglądać te przeciągającą się agonię.

    U chorego stwierdzono raka jamy ustnej i języka. Ów staruch, który jeszcze niedawno przypominał z wyglądu szacownego rabina, całe życie zajmował się udowadnianiem tego, że człowiek to tylko istota panseksualna, że religia, kultura i sztuka to tylko nadbudówka nad genitaliami człowieka, że wzajemna miłość rodziców i dzieci to zagnane do podświadomości pragnienie stosunków kazirodczych. Jego wykłady akademickie i prace naukowe były zlepkiem bluźnierstw i nienawiści do człowieka. Freud dosłownie zgromadził całą śmiertelną mieszankę zła i grzechu, którą stworzyła ludzkość od początku swojego istnienia i nazwał ja słowem „nauka”.

    Świat był gotowy do przyjęcia jego nauki. Ludzie, nieznający problemów psychiatrii, łakomie „łykali” jego książki, ponieważ odnajdywali w nich analogię do demonizmu i własnego grzechu. To nie on był sprawcą moralnej katastrofy ludzkości, lecz stał się rozsadnikiem zła. Szlomo stał się jakby „duchowym ojcem” XX-wiecznej nauki o człowieku. Był diabelskim „ojcem chrzestnym” bestii seksu.

    …Freud już nie może mówić; porozumiewa się ruchami palców, jego język zjadła choroba, jakby to zrobiły robaki. Mówią, że najstraszniejszą rzeczą jest zobaczyć siebie w grobie. Szlomo widzi siebie, jak już rozkładającego się trupa. Przerzuty raka już oplątują jego ciało, jak kosmate odnogi pająka, od gangreny pojawiają się wrzody na twarzy, policzki czarnieją, z gęby kapie posoka; żywy trup wydziela z siebie straszny smród.

    Przy Freudzie nie ma nikogo z jego rodziny, nikt nie może do niego podejść z powodu grobowego smrodu. Twarz Freuda okryła się jakby czapką z gazu. Wydaje się, jakby z powodu panującego smrodu sam szatan nie spieszył się z przyjściem, aby zabrać ze sobą jego duszę. Agonia trwa nadal.

    Szlomo miał ukochanego psa, z którym nigdy się nie rozstawał. Lecz nawet on uciekł z pokoju, bo nie wytrzymał panującego tam smrodu, co było ostatnim ciosem dla Freuda. Od tego momentu został sam, sam na sam z samym sobą, a dokładniej z tym, co z niego zostało. Przez całe życie bał się śmierci, ale teraz bezgłośnie przyzywał ją błagalnym wyrazem swoich oczu. Mówią, że podwyższona dawka morfiny postawiła kropkę nad „i” w historii jego choroby (Freud zakończył swoje życie samobójstwem, poprosił bowiem lekarza, by ten dokonał na nim tzw. eutanazji).

    Szlomo Freud to jeden z najbardziej złowieszczych symboli naszych czasów. Jego śmierć jest również symboliczna, ponieważ uosabia zgniliznę tej kultury, która zbudowana jest na seksie i krwi, na kulcie zboczonej rozkoszy i przemocy. To jest smród gnijącego trupa, któremu na imię „Rozpusta”….bluźnierczy język Freuda zgnił w pysku swojego właściciela, zamienił się w gnój, który kapał z ust i sączył się do jego gardła. Freud, który rzucił wyzwanie niebiosom, umarł jak bezsilny robak, porzucony przez wszystkich. Lecz sama śmierć Freuda jest symbolicznym obrazem, mogłaby ona posłużyć dla nas jako proroctwo o tym, jaki koniec czeka bez mała całą ludzkość”.

    Żadna śmierć nie jest tak tragiczna, jak śmierć bezbożnika, czy odstępcy. Jego bezbożność rozpala piekielny ogień i niegasnące płomienie wiecznego potępienia, rozpacz i powoduje utratę wszelkiej nadziei. Wybaw nas, Boże od takiej śmierci i zmiłuj się nad nami w Swojej Dobroci!

    Chciałbym życzyć tym wszystkim ludziom, którzy nie poznali Boga w tym życiu, aby chociaż w ostatniej minucie swego życia uwierzyli w Niego, Jezusa Chrystusa, i pokajali się, ponieważ Bóg czeka na to do ostatniej chwili życia człowieka.

    Archimandryta Rafaił (Karelin)

    Źródło: http://3rm.info/religion/5855-kakoj-konec-mozhet-ozhidat-chelovechestvo.html

    Za: http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=6810

    Tags : Freud, żyd

  2. Richard Kranium
    Richard Kranium says:

    Dreams keep us alive by replaying events that we will repeat while awake, such as your job. I've fallen off dozens of roofs in my dreams. In conscious I've avoided it dozens of times by. A feeling similar to déjà vu. I had this thought long before hearing it.

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Leave a Reply